Różowy kwarc dostał łatkę „kamienia miłości" i przez to trochę spłycił mu się sens. Bo gdy słyszymy „miłość", myślimy o romansie, sercach, walentynkach. A miłość, której uczy różowy kwarc, jest dużo mniej cukierkowa — i dużo trudniejsza.
To miłość do siebie. A miłość do siebie nie wygląda jak długa kąpiel ze świecami (choć i to bywa). Najczęściej wygląda tak:
- powiedzenie „nie", gdy całe ciało chce powiedzieć „dobrze, zrobię to";
- postawienie granicy komuś, kto przywykł, że jej nie masz;
- wybranie odpoczynku zamiast kolejnego „muszę";
- mówienie do siebie tak, jak mówiłabyś do przyjaciółki.
Tu znów powiem wprost, jako psycholożka: kamień nie nauczy Cię kochać siebie. Ale może być przypomnieniem — fizycznym znakiem, który nosisz przy sobie i który mówi „pamiętaj o sobie". A te drobne przypomnienia, powtarzane, naprawdę zmieniają nawyki. Bo zmiana zaczyna się od zauważania.
Jak pracować z różowym kwarcem
- Noś go przy sobie albo połóż tam, gdzie często patrzysz (biurko, parapet).
- Gdy łapiesz się na automatycznym „tak", którego nie chcesz powiedzieć — dotknij kamienia i daj sobie sekundę. Tylko jedną. Często ta sekunda wystarczy, by wybrać siebie.
- Wieczorem, kamień w dłoni: „dziś wybrałam siebie w…" — i dokończ jednym przykładem, choćby najmniejszym.
Miłość do siebie to nie uczucie, na które się czeka. To setki małych wyborów. Kamień jest po to, żeby Ci o nich przypominać.